Dawid Świstek z kulą do manipulacji

Niepewność, czyli życie artysty w czasie pandemii

Moja przygoda z buskingiem rozpoczęła się na Sienkiewicza w Kielcach (o swoich początkach pisałem w tekście „Jak zostać iluzjonistą„). Ulica tętniła wtedy życiem, a ja, chociaż nie miałem pojęcia jak zbudować dobry pokaz, miałam ogromny zapał do pracy i chęć zabawiania przechodniów swoimi umiejętnościami żonglerskimi. Moje kaskady wydawały mi się wtedy czymś, co każdy powinien zobaczyć.

Pierwszych zarobionych pieniędzy, tak jak pierwszej miłości, nie zapomina się nigdy, więc spacer po Sienkiewicza zawsze wywołuje u mnie miłe wspomnienia. Do tej pory, gdy odwiedzałem Kielce, rozmyślałem o tym, jak bardzo poszczęściło mi się w życiu, bo mogę robić to, co kocham.

Dziś patrzę, jak ludzie przemierzają ulicę szybkim krokiem, nerwowo spoglądając na inne osoby. Nawet w McDonald’sie jakoś pusto, a przecież od zawsze był miejscem, gdzie radosne grupy osób w każdym wieku pochłaniały kolejne porcje frytek.

Podobno powinniśmy być bardziej kreatywni

Wiecie, nigdy nie należałem do tych osób, które się nudzą same w domu. Gdy zaczęła się pandemia, pomyślałem, że przecież ćwiczenia przed lustrem to dla mnie codzienność, a występować będzie można już wkrótce. Dziwiły mnie te wszystkie posty w stylu „co tu robić”, „nauczę się miliona nowych rzeczy”, „jak nie oszaleć”. Gdy teraz mieliście więcej wolnego czasu, niż mogliście sobie wymarzyć, czy faktycznie spożytkowaliście go na rozwój osobisty? Czy na Waszych brzuchach pojawił się sześciopak, czujecie się mądrzejsi i potraficie przedstawić w nowym języku?

Nadmiar wolnego czasu starałem się wykorzystać jak najlepiej, czyli robiąc to samo, co w głównym programie dnia. Tak to już jest, gdy praca to hobby. Przećwiczyłem więc nowe efekty, kilkadziesiąt razy zmieniłem wizję nowego spektaklu, moneta, karta, moneta, karta, moneta, dwie monety. Wszystko fajnie, ale Jezu, kiedy będę mógł to komuś pokazać. To wszystko miało być tylko na chwilę.

Bądźmy szczerzy, co mogę odpowiadać, gdy ktoś pyta, czy mam wolny termin w czerwcu. Mam. 30 dni. Ponad połowę mojego życia utrzymuję się z występowania. Gdyby był to „normalny” okres, obniżyłoby to moje morale. Czekam. Jak większość artystów.

Mam nadzieję, że gdy następnym razem wrócę do Kielc, będę mógł znowu rozmyślać o tym, jakim jestem szczęściarzem. Czego sam nauczyłem się w pandemii? Tego, że jedyne, czego w tym okresie powinienem się nauczyć to cierpliwości i by nie tracić nadziei. Tego też Wam życzę.

P.S. Zachęcam także do przeczytania tekstu o kulturze w czasie pandemii napisanego z przymrużeniem oka.

Spisała: Małgorzata Węglarz