Dawid czarujący manekiny w domu

Majówkowe rozmyślania o kulturze w czasach pandemii

Pandemia sprawiła, że występować nie możemy nawet dla najbliższej rodziny i znajomych (ciekawe, czy odetchnęli?). Nie zabawiamy też panów po kilku głębszych, którzy towarzyszą nam zwykle na pięknych starówkach. Zazwyczaj wyglądali na zadowolonych z naszej obecności i chętnie wrzucali nam zawartość swoich kieszeni do kapelusza. Do wyboru pozostały więc występy przed lustrem, dla współlokatorów (ludzi bądź zwierząt), sąsiadów pijących kawę na pobliskich balkonach lub szukanie publiczności w internecie.

Dzięki pandemii dowiedzieliśmy się, że wszyscy artyści są w okresie wiosenno-letnim (a nawet jesiennym!) bardzo zapracowani. Chyba muszę popracować nad swoim kalendarzem, bo nie mogłem pochwalić się długą listą odwołanych festiwali. Drodzy koledzy, ja nawet nie wiedziałem, że ich tyle istnieje…

Dawid czarujący manekiny

Czy mnie słychać? 

Wiele osób postanowiło sprawdzić, co się stanie po kliknięciu przycisku „live”. Niektórzy całkiem sprawnie radzili sobie z ustawieniami kamery i nie czekaliśmy pięciu minut na pojawienie się ich głowy w kadrze. Nie jestem pewien czy informacja, czy ścielą codziennie łóżko miała być kluczowa. Niesamowite ile osób pomimo zamknięcia przez kilka tygodni w mieszkaniu nie wpadło na pomysł, żeby je posprzątać.

Od czasu do czasu trafić można było na naprawdę ciekawe propozycje (czyli nie takie, pod którymi wysyła się serduszka jedynie w ramach przyjacielskiego wsparcia). Nadmiar propozycji sprawił, że można było poczuć przesyt. Każdy mógł się wcielić w rolę producentów programów typu talent show na pierwszym etapie castingów. Czym zaskoczy nas kolejny uczestnik? Czy to jego szansa, by nie pisać już tylko do szuflady? Czy czarne konie utrzymają poziom?

Wśród artystów rozgorzało wiele dyskusji na temat tego, czy to dobrze, że ludzie dzielą się swoją twórczością w internecie, czy w życiu nic nie powinno być za darmo. Mnie dzielenie się sztuką nie przeszkadza. Jestem artystą ulicznym i ludzie płacą mi za pokazy tyle, ile sami oceniają, że są warte. Osoby, które zamiast pieniędzmi wynagradzają mnie uśmiechami, też są mile widziane. Wierzę, że kto ma zarobić, ten i tak zarobi. Jeśli ktoś po raz pierwszy w życiu obejrzał operę, posłuchał koncertu berlińskiej filharmonii lub chociaż zobaczył pokaz żonglerki chłopaka z Krakowa, to raczej nie powie „e, to już widziałem, więc nie kupię biletów VIP, jak będą w moim mieście”.

Sam pokaz online obiecałem, ale… czas tak szybko mija w dobrym towarzystwie… No dobra, nie mam wymówki. 

Dziś i Ty możesz zostać magikiem

W ostatnich tygodniach na naszych internetowych ścianach zaczęły się pojawiać reklamy warsztatów. Spróbować można było sił w przeróżnych dziedzinach. Ostatnie tygodnie zweryfikowały, czy nie nauczyliśmy się do tej pory [tu wstaw wymarzoną umiejętność], bo nie mieliśmy czasu, czy tak naprawdę nam się nie chciało.

Na zachętę paru mniej i bardziej znanych iluzjonistów postanowiło zdradzić kilka sekretów. Tym początkującym się oberwało, że nie wypada palić efektów kolegów. Tym starszym z kolei nie wypadało powiedzieć, że przecież powinni wiedzieć lepiej.

Do publicznej wiadomości nie podano, ilu osobom wyszły sztuczki. Nie można więc oszacować liczby nowych magików, którzy odpowiadać będą nie na temat na grupach dla organizatorów wydarzeń. Jeśli nie wiedzieliście, że pokaz iluzjonistyczny to najlepszy wybór na piknik o tematyce ekologicznej, imprezę korporacyjną w klimacie lat 80., a nawet, gdy klient poprosił o zespół afro, to nie macie wyobraźni.

Kultura w pandemii, czyli pokaz iluzji karcianej dla manekinów

Kto za kim tęskni?

Ponad połowę życia utrzymuję się z dostarczania rozrywki publiczności. Nie jestem komikiem, więc nie zawsze jest to rozbawienie, ale wyobrażam sobie, jak się uśmiechacie na mój widok. Niech już się ta pandemia skończy, bo czas zweryfikować, jak to jest między nami. Jeszcze się okaże, że coś źle zapamiętałem i nie jesteście tak przyjaźni, jak manekiny w moim domu.

W myślach Dawida czytała Małgorzata Węglarz.